Jak rozpoznać ceramikę japońską wykonaną ręcznie: unikat czy produkcja seryjna?
Spis treści
Jest taki moment, w którym rozstrzyga się niemal wszystko: kiedy odwraca się czarkę dnem do góry. Strona licowa może wiele ukryć, ładny dekor skutecznie odwraca uwagę. Spód natomiast rzadko bywa przygotowywany z myślą o kupującym. To właśnie tam widać, jak powstało dane naczynie – uformowane na kole garncarskim, ręcznie ulepione z bryły gliny czy odlane w formie gipsowej. Nie trzeba do tego ani lupy, ani wiedzy fachowej – wystarczy kilka wskazówek i gotowość, by naczynie naprawdę wziąć do ręki, zamiast tylko na nie patrzeć.
Dlaczego stopka jest najbardziej szczerym miejscem na całym naczyniu
Kōdai (高台, stopka) to wąski pierścień, na którym stoi czarka. Powstaje na końcu: gdy glina jest skórzasto twarda, naczynie ustawia się odwrócone na kole, a nadmiar gliny wycina się nożem obrotowym, zwanym kanna. Ta czynność pozostawia ślady, których nie przykryje żaden dekor. Widoczne są lekko nierówne krawędzie cięcia, drobne uskoki tam, gdzie nóż był ponownie przykładany, oraz pierścień, który przy uważnym spojrzeniu nigdy nie jest idealnym kołem.
Niemal zawsze stopka pozostaje nieszkliwiona, ponieważ to na niej naczynie stoi w piecu. Dzięki temu odsłania się czerep: widoczny jest rzeczywisty kolor gliny, wtrącone ziarna kwarcu i skalenia, ciemne kropki żelaza. Na powierzchni podstawy często rysuje się płaska spirala – ślad cięcia (itokiri) drutem, którym naczynie zostało oderwane od koła. Także granica szkliwa jest tam zwykle ręcznie zetarta i przebiega odpowiednio nierówno.
Rowki po toczeniu, ślady palców i kwestia symetrii
Kto pracuje na kole garncarskim, ten ciągnie ściankę naczynia palcami ku górze. Powstają przy tym rowki po toczeniu: cienkie, spiralnie wznoszące się grzbiety, na zewnątrz zazwyczaj wyraźniejsze niż wewnątrz, zanikające ku brzegowi. Wewnątrz czarki do herbaty często znajduje się płaska spirala na dnie, tam, gdzie gromadzi się ubita matcha – w kulturze herbaty nazywana chadamari (kałuża herbaty). Wystawiając naczynie na światło padające pod kątem, przy oknie, linie te uwidaczniają się plastycznie.
Praca ręczna oznacza ponadto minimalną asymetrię. Brzeg rzadko jest dokładnym okręgiem, grubość ścianki zmienia się o ułamki milimetra, w jednym miejscu widnieje ledwie widoczne wgniecenie od kciuka. Producenci nadają jednak wyrobom przemysłowym świadomie „rustykalny” charakter, odwzorowując je z ręcznie toczonego oryginału. Różnica tkwi w powtarzalności: przy wyrobach seryjnych każda nieregularność występuje na każdym egzemplarzu dokładnie w tym samym miejscu. Dwa egzemplarze tego samego modelu ustawione obok siebie są więc najszybszym sprawdzianem, jaki w ogóle istnieje.
Szew odlewniczy i wszędzie taka sama grubość ścianki: charakter pisma formy
Podczas odlewania z gęstwy płynna glina wlewana jest do wieloczęściowej formy gipsowej, która odbiera jej wodę; reszta zostaje wylana, a pozostaje cienka, równomierna skorupa. W miejscu, gdzie stykają się części formy, pozostaje delikatny grat – pionowa linia biegnąca po ściance, najwyraźniej widoczna przy uchwytach, wylewkach i krawędziach. Zwykle jest zaszlifowana, mimo to wyczuwalna opuszkiem palca, często również wewnątrz naczynia.
Dwie kolejne wskazówki są równie wiarygodne. Po pierwsze grubość ścianki: jeśli jest praktycznie identyczna przy brzegu, na ściance i nad stopką, w grę wchodziła forma, ponieważ przy toczeniu na kole na dole niemal zawsze pozostaje nieco więcej masy. Po drugie nieskazitelnie równy brzeg o stałej wysokości. Przy maszynowym docinaniu na tokarce pojawiają się dodatkowo koncentryczne rowki, sprawiające wrażenie wykreślonych cyrklem, a do tego płasko szlifowana stopa z ostrą krawędzią. Wypukłe, wytłoczone logo również pochodzi z formy – wyryte byłoby wklęsłe.
Co zdradza szkliwo: spływy, kratery i ukłucia igieł
Szkliwo w rzemiośle nakłada się przez zanurzenie, polewanie lub pędzlem. Odpowiednio nierówno układa się ono na czerepie: gromadzi się we wgłębieniach w grube, nasycone strefy, spływa po ściance smugami w dół i przy krawędziach pęka cienką warstwą, tak że przeświechuje kolor gliny. Podczas wypału powstają ukłucia igieł, małe kratery, a czasem ściągnięte, perełkowate miejsca, które po japońsku nazywa się Kairagi i które są szczególnie cenione na czarkach Karatsu lub Hagi.
Kto szuka wykonanej ręcznie japońskiej ceramiki jako unikatu, nie powinien odczytywać tych śladów jako wady. Są one dowodem na to, że pojedynczy egzemplarz przeszedł przez pojedynczy wypał – przy innym ustawieniu w piecu wyglądałby inaczej. Do tego należą także miejsca styku: przetarta strefa przy stopce, drobne punkty po podpórkach wypałowych, niewielkie naderwanie. Szkliwo przemysłowe natomiast jest natryskiwane i leży równomiernie jak lakier; tam, gdzie wszystko jest idealnie tej samej grubości, żadna ręka nie prowadziła łyżki.
Yakishime: gdy ogień i popiół tworzą powierzchnię
W przypadku ceramiki z Bizen i ceramiki z Shigaraki szkliwo w ogóle nie występuje. Yakishime (焼締) oznacza twardo wypalony, nieszkliwiony czerep, którego powierzchnia powstaje wyłącznie w piecu – często podczas wypałów w drewnianym piecu, trwających kilka dni. Lotny popiół osiada na stronie zwróconej ku ogniowi i topi się tam na szkło: w przypadku Bizen w postaci ziarnistych plamek zwanych Goma (sezam), w przypadku Shigaraki chętnie w postaci zielonkawych kropli. Z gliny na powierzchnię wydostają się białe ziarna skalenia.
Równie czytelne są ślady węgla: szaroniebieskie strefy tam, gdzie przedmiot znajdował się w atmosferze redukcyjnej, czerwonawo-brązowe pasy pochodzące od słomy ryżowej owiniętej wokół naczynia, oraz jaśniejsze, okrągłe plamy tam, gdzie w piecu stało na przedmiocie inne naczynie. Decydujący jest kierunek. Prawdziwe naczynie yakishime ma stronę ogniową i spokojniejszą stronę tylną, można je obracać, a wtedy się zmienia. Wyrób przemysłowy z brązowym szkliwem imitującym wygląda dookoła tak samo – brakuje mu właśnie tej opowieści o miejscu w piecu.
Ciężar, ciepło i grubość ścianki: co zdradza podniesienie naczynia
Proszę podnieść naczynie, najlepiej z zamkniętymi oczami. Wykonany ręcznie przedmiot ma rozkład ciężaru, a nie równomierną masę: na dole zwykle znajduje się nieco więcej gliny, środek ciężkości leży nisko, a przy obracaniu w dłoni ciężar wyraźnie się przesuwa. Następnie proszę przesunąć palcem wskazującym raz wzdłuż krawędzi. Jeśli krawędź w jednym miejscu staje się zauważalnie cieńsza lub grubsza, została uformowana ręcznie. Jeśli pozostaje co do milimetra taka sama, przemawia to za formą.
Również ciepło jest wskazówką co do materiału i wypału. Nisko wypalana, porowata czarka Raku jest zaskakująco lekka i słabo przewodzi ciepło – napełniona pozostaje na zewnątrz przyjemna w dotyku, podczas gdy herbata długo utrzymuje wysoką temperaturę. Gęsty czerep Bizen waży natomiast więcej, niż spodziewa się oko, a w dotyku jest chłodny i gładki jak kamień. Cienkościenna porcelana natomiast szybko się nagrzewa. Żadna z tych cech sama w sobie nie dowodzi pracy ręcznej, ale razem dają bardzo jasny obraz.
Formowanie ręczne zamiast toczenia: Raku jako przypadek szczególny
Nie każda czarka wykonana ręcznie nosi ślady toczenia, ponieważ nie każda kiedykolwiek stała na kole garncarskim. Czarki raku tradycyjnie są w całości formowane ręcznie: garncarz wyciska i wyciąga formę z bryły gliny, opracowuje ściankę za pomocą szpachelek, a następnie przycina zewnętrzną powierzchnię nożem, nadając jej fasety. Widoczne jest to w postaci płaskich, lekko skośnie ustawionych powierzchni cięcia, celowo niespokojnego brzegu oraz grubości ścianki, która wyraźnie zmienia się miejscami.
Do tego dochodzi wypał: sztuki raku wstawiane są pojedynczo do rozgrzanego pieca i wyjmowane rozżarzone szczypcami, co tłumaczy obecność stref przebarwień, śladów dymu, a czasem odcisków szczypiec. Kto szuka japońskiej czarki do herbaty wykonanej ręcznie, a nie toczonej, znajdzie tu najbardziej wyraźny przypadek w ogóle – dwie czarki raku chawan tego samego mistrza nigdy nie są do siebie podobne. Podobnie pracuje pokrewna ceramika z Ohi z Kanazawy, z jej ciepłym, bursztynowym szkliwem.
Sygnatura, znak ryty i stempel jako poszlaka
Znak na stopce naczynia jest wskazówką, nie dowodem. Bardziej niż to, co tam widnieje, mówi to, w jaki sposób tam powstało. Znak wyryty igłą w wilgotnej glinie ma nierówną głębokość kresek i drobne, wypchnięte grzbiety na krawędziach. Wciśnięty stempel garncarza wypycha glinę bocznie ku górze przy krawędziach. Oba te ślady powstają na miękkim jeszcze wyrobie, przed wypałem, i sprawiają wrażenie odpowiednio żywe.
Znak natomiast, który wystaje wypukle i ma czyste, równe zbocza, był już obecny w formie odlewniczej. Nadrukowane znaki na szkliwie można wyczuć paznokciem jako gładką nakładkę. To, jak faktycznie odczytywać sygnatury, pieczęcie i napisy na drewnianym pudełku, jest osobnym, obszerniejszym tematem – tutaj wystarczy spojrzeć na to, czy znak został naniesiony ręcznie.
Trzy proste testy do sklepu i do stołu w kuchni
Po pierwsze, próba stabilności: proszę postawić naczynie na płaskiej płycie. Ręcznie wycinana stopka może minimalnie się kołysać, a dobry garncarz kompensuje to już przy formowaniu – dno wypolerowane maszynowo do idealnej płaskości stoi natomiast zawsze bez najmniejszego ruchu. Po drugie, brzeg: proszę przesunąć po nim powoli opuszkami palców, zwracając uwagę na wysokość, grubość i kształt krawędzi. Ręcznie wykonane brzegi są zaokrąglone i lekko faliste, brzegi odlewane sprawiają wrażenie wytłaczanych.
Po trzecie, dno wewnętrzne w świetle padającym pod kątem, gdzie najłatwiej dostrzec spiralę, ślad pędzla lub ślad narzędzia. Popularna próba dźwiękowa – stuknięcie paznokciem – mówi zresztą tylko o czerepie i temperaturze wypalania: porcelana brzmi jasno i długo rezonuje, porowata ceramika, jak raku, głucho. O sposobie wykonania nie mówi nic. A najprostszym ze wszystkich testów pozostaje pytanie skierowane do sprzedawcy, kto wykonał dany przedmiot; ten, kto potrafi wskazać garncarza i piec, zwykle nie ma też nic do ukrycia.
Co realistyczna cena mówi o procesie powstawania
Proszę Państwo policzyć: przygotowanie gliny, formowanie na kole, wielodniowe suszenie, wycięcie stopki, szkliwienie, wypał. Wypał w piecu opalanym drewnem trwa kilka dni, pochłania duże ilości drewna opałowego i wymaga zmianowego dyżuru przy piecu. Do tego dochodzi brak, który przy wypale drewnem i przy raku może być znaczny – pęknięcia, spłynięte szkliwo, niepożądane przebarwienia. Wszystko to tkwi w każdym pojedynczym egzemplarzu, ponieważ kosztów nie rozkłada się na tysiąc sztuk. Rażąco niska cena rzadko bywa więc okazją – zazwyczaj jest raczej informacją.
Z drugiej strony samo określenie „wykonane ręcznie” nie jest jeszcze stwierdzeniem o jakości. Nawet odlewany kubek jest dekorowany ręcznie, a nawet formowane ręcznie na kole naczynie może być źle wyważone, niestarannie wykończone lub niedbale szkliwione. Warto więc zwrócić uwagę, czy poszczególne decyzje wyglądają na zamierzone: stopka wycięta czysto i z charakterem, brzeg pasujący do formy, szkliwo nałożone grubo tam, gdzie ma to swój efekt.
Produkcja seryjna nie oznacza gorszej jakości – powinna być jednak tak nazywana
Nic nie przemawia przeciwko lanej zastawie stołowej ani przeciwko drukowanemu dekorowi. Komplet jednakowych filiżanek do codziennego użytku, niedrogi pierwszy przedmiot na próbę, drobny upominek: do tego właśnie służy produkcja seryjna i często doskonale spełnia swoje zadanie. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy jest ona sprzedawana jako jedyny egzemplarz, albo gdy nadruk jest przedstawiany jako malowanie ręczne. Dlatego warto zadać jasne pytanie: unikat czy nakład, malowane ręcznie czy kalkomania?
Kalkomanię można rozpoznać po kilku cechach: kontury mają wszędzie taką samą grubość, powierzchnie kolorystyczne pod lupą wykazują drobny raster punktowy, a na brzegu motywu niekiedy można wyczuć palcem cieniutką krawędź folii. Malowanie ręczne charakteryzuje się natomiast pociągnięciami o różnej szerokości, ma punkty początkowe i końcowe pędzla i w niektórych miejscach lekko wtapia się w szkliwo. Rzetelny sprzedawca wskazuje jedno i drugie z własnej inicjatywy, bez konieczności dopytywania.
Proszę wziąć do ręki kolejną czarkę
Najpiękniejszym efektem ubocznym tych sprawdzianów jest to, że zmieniają one sposób patrzenia. Kto raz zobaczył, jak nóż tokarski odsłania stopę, jak popiół w piecu zamienia się w szkło i gdzie kciuk garncarza chwilowo wgniótł ściankę, ten nigdy więcej nie patrzy tylko na wzór. Naczynie staje się czytelne – i zaczyna się je wybierać według ciężaru, brzegu i pierścienia stopy, a nie według pierwszego wrażenia.
W densho.art znajdą Państwo Chawan, Guinomi, Yunomi, wazony i figury jako wykonane ręcznie jedyne egzemplarze, które osobiście nabywamy w Japonii – Raku i Shino, Hagi i Bizen, Shigaraki, Ohi, Oribe, Karatsu, Seto oraz Kyoto, każde z własną powierzchnią i własną stopą. Prosimy poświęcić przy wyborze tyle czasu, ile poświęciliby Państwo również w sklepie: najpierw forma, potem szkliwo, potem spojrzenie na spód. Tam zapisane jest to, co dany przedmiot ma do opowiedzenia.
Pasujące do tego tematu: nasze unikaty z kategorii Ceramika japońska
Zobacz teraz