Jak urządzić tokonoma we własnym mieszkaniu?
Spis treści
Najpiękniejsze miejsce w japońskim pomieszczeniu mieszkalnym jest zazwyczaj najpustsze. Płytka nisza w ścianie, fragment podwyższonej podłogi, nad nim pojedynczy zwój wiszący (kakemono), przed nim wazon z dwiema, trzema gałązkami – nic więcej. Tokonoma (床の間) nie jest ani półką, ani gablotą, lecz miejscem, w którym bardzo niewiele przedmiotów otrzymuje bardzo dużo uwagi. Kto chciałby przenieść ją do europejskiego mieszkania, nie potrzebuje do tego ani tatami, ani drzwi przesuwnych. Wystarczy powierzchnia, którą konsekwentnie utrzymuje się pustą, oraz gotowość, by to, co się na niej znajduje, od czasu do czasu wymieniać.
Czym właściwie jest tokonoma w japońskim domu
Tokonoma to płytka, często sięgająca od podłogi do sufitu nisza w ścianie zashiki – tego pokoju tradycyjnego japońskiego domu, w którym przyjmuje się gości. Jej podłoga leży kilka centymetrów powyżej poziomu tatami i jest często wyłożona drewnianą deską lub osobną matą. Tylna ściana pozostaje celowo gładka i niczym niezakłócona, aby mógł na niej wisieć kakemono (zwój wiszący). Ta forma budowlana jest zazwyczaj przypisywana stylowi shoin, tej architekturze mieszkalnej, która rozwinęła się w Japonii okresu Muromachi między innymi z pomieszczeń do studiów klasztorów zen i przez wieki kształtowała wystrój pokoju przyjęć.
To, co odróżnia tokonoma od każdej zachodniej powierzchni dekoracyjnej, to jej ranga w pomieszczeniu. Uchodzi ona za miejsce honorowe, a porządek zasiadania jest wobec niej ustalany. Według powszechnej konwencji najważniejszy gość otrzymuje miejsce w jej pobliżu – natomiast to, czy plecami do niszy, czy z twarzą ku niej, przekazywane jest różnie i zależy od szkoły, regionu oraz okazji. Za pewne uchodzi tylko to: nie wchodzi się do niej, nie stawia się przed nią niczego i nie wstawia się tam żadnych przedmiotów codziennego użytku.
Zwój wiszący, kwiat, kolumna ozdobna: klasyczne elementy
Na tylnej ścianie wisi pojedynczy zwój wiszący (kakemono) – pejzaż tuszem, kaligrafia, gałązka kwitnąca. Na podwyższonym podeście stoi hanaire, naczynie na kwiaty, najczęściej z ceramiki, bambusa lub brązu, z oszczędną kompozycją: chabana, kwiat herbaciany, często zadowala się jedną jedyną gałązką, podczas gdy ikebana może mieć nieco bardziej rozbudowaną formę. Do tego dochodzi czasem kōro (naczynie na kadzidło) lub okimono, przedmiot ozdobny – niewielka figurka, lakierowane pudełko, obiekt kamienny. Rzadko wszystko naraz.
Dwa elementy konstrukcyjne kształtują charakter niszy. Tokobashira to boczna kolumna ozdobna: często ledwo obrobiony pień, czasem z korą lub naturalnym wygięciem, jedyny świadomie „nieregularny" element w skądinąd surowo prostej konstrukcji. A tokogamachi, widoczna krawędź podniesionego podestu, często z drewna barwionego na ciemno lub lakierowanego, wyznacza wyraźną linię między pomieszczeniem a niszą. Oba mówią to samo: tutaj kończy się codzienność.
Dlaczego tokonoma nie jest powierzchnią dekoracyjną
Decydująca myśl nie dotyczy kompozycji, lecz przestrzeni. Tokonoma to ograniczone miejsce dla bardzo niewielu rzeczy, które się zmieniają – a przeważająca część jego powierzchni pozostaje pusta. Ta pustka nie jest pozostałością, która powstała, ponieważ zabrakło pieniędzy na więcej przedmiotów. Jest właściwym tworzywem. W języku japońskim ma (間) opisuje ukształtowaną przestrzeń pomiędzy: odstęp między dwiema rzeczami, pauzę między dwoma dźwiękami, powierzchnię, która dopiero nadaje przedmiotowi jego oddziaływanie. Zwój wiszący na tle dużej, spokojnej ściany jest oglądany. Ten sam zwój wiszący pomiędzy pięcioma innymi przedmiotami zostaje pominięty wzrokiem.
Wynika z tego niewygodna reguła dla wszystkich, którzy chcą urządzić tokonoma: praca polega w dziewięćdziesięciu procentach na rezygnacji. Do celu prowadzi nie pytanie „Co jeszcze dodać?", lecz „Co można usunąć?". Ten, kto to wytrzyma, otrzymuje coś, czego nie jest w stanie zapewnić żadna w pełni zastawiona komoda – miejsce w przestrzeni, w którym wzrok odnajduje spokój.
Obraz, kwiat i zapach: jak te trzy elementy współgrają
W kulturze herbaty współgranie zwoju wiszącego, kwiatu i kadzidła chętnie opisuje się jako triadę i rzeczywiście te trzy elementy da się ze sobą zestroić. Zasada podstawowa brzmi: tylko jeden z nich może być głośny. Jeśli na ścianie wisi mocna kaligrafia zen o szerokim, mokrym pociągnięciu pędzla, wystarczy przed nią pojedyncza, skromna gałązka w nieszkliwionym naczyniu. Jeśli natomiast obraz jest subtelny – pejzaż mglisty, delikatna gałązka kwiatów na jedwabiu – kwiat może znieść więcej barwy i objętości.
Dla kwiatu w kulturze herbaty obowiązuje często cytowana myśl przewodnia, by ustawić go tak, jak stoi na polu: niesymetrycznie, bez drutu, z widocznymi łodygami. Zapach zaś jest najcichszym z tych trzech elementów. Kōro z drzazgą drewna kadzidlanego lub pojedyncza pałeczka, zapalona tuż przed przybyciem gości, zmienia wnętrze silniej niż jakikolwiek dodatkowy przedmiot – i nie pozostawia niczego, co trzeba by później ścierać z kurzu.
Jak przenieść tę zasadę do zachodniego mieszkania
Istnieje kilka realistycznych sposobów i żaden z nich nie wymaga przebudowy. Najwygodniejsza jest istniejąca wnęka: cofnięcie w murze, nieczynny otwór kominkowy, powierzchnia między dwoma występami w kamienicy. Równie dobrze sprawdza się pojedyncza półka regału ściennego lub wyraźnie wydzielony odcinek na komodzie – pod warunkiem, że po lewej i prawej stronie rzeczywiście nic nie stoi. Kto chce zagospodarować podłogę, ustawia przy ścianie masywną drewnianą płytę lub płaski podest o wysokości kilku centymetrów; ten wariant najbardziej zbliża się do pierwotnej sytuacji siedzącej. I wreszcie wystarczy też po prostu opróżniona powierzchnia ściany ze zwojem wiszącym (kakemono) i naczyniem stojącym przed nim na podłodze.
To, czego Państwo do tego potrzebują, jest niewielkie: haczyk na zwój wiszący (kakemono), naczynie, ograniczona powierzchnia. To, czego Państwo nie potrzebują, to tatami, ściany z papieru ryżowego, prawdziwa tokobashira ani zestaw utrzymany w japońskim stylu. Odtworzone elementy konstrukcyjne w mieszkaniu w kamienicy szybko zaczynają wyglądać jak dekoracja. Redukcja niesie ideę, nie materiał.
Wysokość, odległość i oś spojrzenia: skąd Państwo patrzą?
Tokonoma jest budowana z myślą o określonej sytuacji oglądania. W japońskim domu siedzi się na podłodze, dlatego zwój wiszący wisi tam nisko, a wnęka z tej perspektywy wydaje się zaskakująco wysoka. W zachodnim mieszkaniu siedzi się na sofie lub krześle, rzadziej na podłodze – i właśnie z tej pozycji należy ustalić wysokość. Prosimy usiąść na swoim zwykłym miejscu i poprosić kogoś, aby zaznaczył środek obrazu na ścianie. W większości przypadków znajduje się on wyraźnie niżej, niż można by przypuszczać, stojąc.
Warto zwrócić uwagę jeszcze na dwie rzeczy. Po pierwsze na oś: tokonoma działa najsilniej, gdy leży w kierunku spojrzenia, który i tak się przyjmuje – naprzeciw sofy, w przedłużeniu stołu jadalnego, na końcu korytarza. Po drugie na odległość: dwa do trzech metrów wystarczą, aby zobaczyć zwój wiszący jako całość, tak by nie stał się on jedynie elementem tapety.
Światło: dlaczego żaden reflektor nie powinien być skierowany bezpośrednio na zwój wiszący
Światło decyduje o tym, czy nisza zyskuje głębię, czy wygląda płasko. Najlepiej sprawdza się pośrednie, ciepłe światło, padające z boku lub ukośnie z góry i muskające powierzchnie: żłobienia nieszkliwionego wazonu, strukturę papieru, krawędź podstawy. Punktowe światło sufitowe, uderzające czołowo w powierzchnię, niweluje właśnie to modelowanie. Światło dzienne z boku jest idealne, o ile żaden bezpośredni promień słońca nie pada na obraz.
W przypadku zwoju wiszącego światło jest ponadto kwestią konserwatorską. Promieniowanie UV blaknie barwniki roślinne, indygo i jedwab w sposób widoczny już w ciągu kilku miesięcy, a tej szkody nie da się cofnąć. Proszę zatem trzymać reflektor z dala od powierzchni obrazu, unikać lamp halogenowych w niewielkiej odległości ze względu na ciepło, i kierować oświetlenie raczej na kwiat lub podłoże niszy. Zwój wiszący może pozostawać w łagodniejszym świetle – dzięki temu raczej zyskuje.
Tło, kolor i materiał: to spokojne podłoże decyduje
Nic nie niszczy tak skutecznie działania niszy ekspozycyjnej jak niespokojne tło. Wzorzysta tapeta, mocno pomalowana ściana akcentowa, słoje drewna o wyrazistym rysunku czy błyszcząca powierzchnia lakierowana wchodzą w konkurencję ze zwojem wiszącym (kakemono), a zwój wiszący (kakemono) przegrywa. Matowy, jasny i lekko ciepły odcień – złamana biel, piaskowy beż, bardzo blady szary – pozwala oddychać papierowi, jedwabiowi i ceramice. Kto woli ciemniej, może pójść w drugą stronę: głęboki, matowy antracyt bardzo dobrze eksponuje jasne obiekty, wymaga jednak więcej światła.
W przypadku materiałów obowiązuje ta sama zasada. Surowe lub olejowane drewno, len, kamień, nieupiększona ceramika – a więc powierzchnie, które pochłaniają światło, zamiast je odbijać. Ten, kto chce kupić do niszy japoński wazon, jest z niepolewanym wypałem drewnianym z Shigaraki, Bizen lub Tanba często lepiej doradzony niż z barwnie malowanym egzemplarzem: ziemiste odcienie zachowują powściągliwość i pozostawiają pierwszeństwo kwiatu.
Rytm zmiany – i dlaczego pusta nisza nie jest błędem
Tokonoma to scena, a nie gablota wystawowa. Zwój wiszący i kwiat przynależą do pory roku i okazji: kwitnąca gałązka śliwy we wczesną wiosnę, motyw wodospadu w pełni lata, klon jesienią, zimą tusz na pustym tle. Trzy do czterech tygodni na zwój wiszący to dobry rytm – odpowiada to mniej więcej temu, co kakemono i tak wytrzymuje pod względem czasu wieszania, zanim powinno wrócić do swojej drewnianej skrzynki. Kwiat zmienia się szybciej, często co tydzień, i może to być spokojnie sama gałązka bez kwiatu.
A potem są jeszcze fazy pomiędzy. Kiedy jeden obraz jest już zwinięty, a następny jeszcze nie wisi, nisza pozostaje pusta – i nie jest to zaniedbanie, lecz stan w pełni uzasadniony. Pusta nisza na obraz nie sprawia wrażenia niedokończonej, lecz uporządkowanej. Jest przygotowaniem na to, co następne. Kto potrafi to znieść, ten zrozumiał tę zasadę.
Najczęstsze błędy w urządzaniu niszy ozdobnej
Zdecydowanie najczęstszym jest nadmiar. Dwa wazony, figura, misa, naczynie na kadzidło i trzy kamienie nie tworzą tokonoma, lecz półkę z motywem przewodnim. Jeden zwój wiszący, jedno naczynie, ewentualnie trzeci, niewielki obiekt – to górna granica, a zwykle wystarczą dwa. Równie rozpowszechniony błąd: ten sam obraz przez lata w tym samym miejscu. Znika wtedy z pola uwagi, kurzy się i blaknie, a właściwy urok tego formatu – zmiana – zostaje utracony.
Regularnie pojawiają się jeszcze trzy pułapki. Drobiazgi i pamiątki, które powoli się wkradają, ponieważ powierzchnia jest tak wygodnie wolna. Konkurencja z boku: oprawione zdjęcie, plakat lub ściana ze zdjęciami w bezpośrednim sąsiedztwie, odciągające uwagę od zwoju wiszącego. Wreszcie rzeczy, które są w niszy jedynie odkładane – klucze, poczta, kable do ładowania. Gdy raz do tego dojdzie, miejsce przestaje być miejscem, a staje się schowkiem.
Pierwsza zmiana
Proszę zacząć skromniej, niż mogłoby się wydawać. Proszę całkowicie opróżnić powierzchnię, powiesić jeden jedyny zwój wiszący (kakemono), postawić przed nim naczynie i pozostawić tak przez cztery tygodnie. Zauważą Państwo, jak często wzrok kieruje się w tamtą stronę – i jak wyraźnie po pewnym czasie poczują Państwo, że nadszedł czas na coś innego. Właśnie ten moment jest punktem, w którym z opróżnionego kąta powstaje tokonoma.
Dla drugiej odsłony warto zajrzeć do naszego asortymentu: malowane ręcznie kakemono ze spokojnymi motywami, kaligrafie zen i kręgi enso, nieszkliwione wazony z japońskich wypałów drewnem, figury z ceramiki z Bizen oraz natsume w lakierze makie jako niewielkie obiekty do niszy. Niemal wszystko z tego to wykonane ręcznie jedyne egzemplarze, które nabywamy osobiście w Japonii – każdy z powierzchnią, która nie powtórzy się nigdy w ten sam sposób. W densho.art znajdą Państwo do tego odpowiednie fuchin, aby pasmo spokojnie wisiało, gdy wiosną okno stoi otworem.
Pasujące do tego tematu: nasze unikaty z kategorii Malarstwo japońskie
Zobacz teraz